30 stycznia 2026
«Z królestwem Bożym dzieje się tak, jak gdyby ktoś nasienie wrzucił w ziemię. Czy śpi, czy czuwa, we dnie i w nocy, nasienie kiełkuje i rośnie, sam nie wie jak. Ziemia sama z siebie wydaje plon, najpierw źdźbło, potem kłos, a potem pełne ziarno w kłosie. Gdy zaś plon dojrzeje, zaraz zapuszcza sierp, bo pora już na żniwo». (Mk 4, 26-29)
Ewangelia o ziarnie rosnącym samoistnie to zaproszenie do świętej cierpliwości. Często chcielibyśmy widzieć natychmiastowe efekty naszej pracy nad sobą, naszych modlitw czy starań o dobro. Tymczasem Królestwo Boże w nas jest rzeczywistością, która ma swój własny, Boży rytm.
- Zaufanie procesowi: Słowa „sam nie wie jak” przypominają, że działanie łaski wykracza poza nasze zrozumienie i kontrolę. Bóg pracuje w Twoim sercu nawet wtedy, gdy tego nie czujesz, gdy „śpisz” lub gdy przytłacza Cię codzienność.
- Etapy wzrostu: Najpierw źdźbło, potem kłos – nie da się przeskoczyć żadnego z tych etapów. Każdy moment Twojego życia, nawet ten, który wydaje się jałowy, jest potrzebny, by ziarno wiary mogło dojrzeć.
- Oddanie kontroli: Twoim zadaniem jest „rzucić ziarno”, czyli stworzyć Bogu przestrzeń poprzez sakramenty i słowo. Reszta należy do Niego. To wezwanie, by zdjąć z siebie ciężar bycia jedynym „sprawcą” swojego uświęcenia i pozwolić Bogu być Bogiem.
Warto dziś zadać sobie pytanie: Czy potrafię zaufać Bogu na tyle, by pozwolić Mu działać w moim życiu bez ciągłego sprawdzania, czy „już urosło”?
Jezu, ufam Tobie i Twojemu działaniu w moim sercu.
29 stycznia 2026
„I mówił im: «Baczcie na to, czego słuchacie. Taką samą miarą, jaką wy mierzycie, odmierzą wam i jeszcze wam dołożą. Bo kto ma, temu będzie dodane; a kto nie ma, pozbawią go nawet tego, co ma»”. (Mk 4, 24-25)
Słowa Jezusa o „mierze” są zaproszeniem do głębokiej uczciwości wobec własnego serca. Często oczekujemy od świata i od Boga miłosierdzia, wyrozumiałości i hojności, podczas gdy nasza własna miara względem drugiego człowieka bywa surowa, oszczędna i pełna warunków.
Jezus przypomina nam o duchowym prawie echa: to, co wypuszczasz w świat, wraca do Ciebie z nadwyżką. Jeśli Twoją miarą jest gotowość do przebaczenia, otwierasz w sobie przestrzeń, w której Boże przebaczenie może swobodnie działać. Jeśli Twoją miarą jest bezinteresowne czynienie dobra, stajesz się naczyniem, które Bóg napełnia po brzegi, byś miał z czego rozdawać dalej.
Panie, naucz mnie mierzyć innych Twoją miarą miłości, aby moje serce zawsze było gotowe na przyjęcie Twojej łaski.
28 stycznia 2026
«Wreszcie zasiani na ziemię żyzną są ci, którzy słuchają słowa, przyjmują je i wydają owoc: trzydziestokrotny, sześćdziesięciokrotny i stokrotny» (Mk 4, 20).
Słowo „wreszcie” sugeruje, że bycie żyzną glebą to pewien proces, etap, do którego się dorasta po doświadczeniach z drogą, skałami i cierniami. Bóg nie rezygnuje z siania, dopóki nie znajdzie w Tobie tej przestrzeni, która jest gotowa na słuchanie i przyjęcie. Żyzność Twojego serca nie polega na nadzwyczajnych umiejętnościach, ale na tym, że pozwalasz Słowu w sobie zostać, zamiast pozwolić mu „wyparować” pod wpływem codziennych trosk.
W praktyce: owocowanie, o którym mówi Jezus, nie zawsze musi być spektakularne. Trzydziestokrotny plon to już ogromny sukces! Jutro, gdy poczujesz presję, by być idealnym, przypomnij sobie, że wystarczy, jeśli będziesz „żyzny” w jednej małej rzeczy. Może to być chwila uważnego wysłuchania kogoś bliskiego bez przerywania, albo rzetelne dokończenie zadania, którego nie lubisz. To właśnie jest to „przyjęcie” Słowa w codzienności, które po cichu zamienia się w owoc.
Panie, spraw, by Twoje Słowo wreszcie zapuściło we mnie głębokie korzenie.
27 stycznia 2026
Odpowiedział im: «Któż jest moją matką i którzy są moimi braćmi?» I spoglądając na siedzących dokoła Niego, rzekł: «Oto moja matka i moi bracia. Bo kto pełni wolę Bożą, ten jest Mi bratem, siostrą i matką». (Mk 3, 33-35)
Słowa Jezusa nie są odrzuceniem więzów rodzinnych, lecz ich radykalnym rozszerzeniem. Każdego dnia, gdy poświęcamy czas na modlitwę, wchodzimy do tej samej izby, w której siedzieli słuchacze Chrystusa. To właśnie w ciszy i skupieniu możemy wsłuchać się w wolę Ojca, która często objawia się w subtelnych natchnieniach serca. Modlitwa nie jest tylko prośbą, ale przede wszystkim przestrzenią budowania pokrewieństwa z Bogiem poprzez uważne słuchanie Jego głosu.
Prawdziwa bliskość z Jezusem dopełnia się jednak w działaniu. Kiedy po skończonej modlitwie staramy się iść za tym, co usłyszeliśmy, i wcielamy Bożą wolę w życie, stajemy się dla Niego kimś więcej niż tylko wyznawcami – stajemy się Jego braćmi i siostrami. Każdy gest miłości i każda decyzja zgodna z Ewangelią sprawiają, że Boże królestwo staje się naszą wspólną, rodzinną przestrzenią.
Panie, uczyń moje serce otwartym na Twoje natchnienia
26 stycznia 2026
„Przypominam ci, abyś rozpalił na nowo charyzmat Boży, który jest w tobie od nałożenia moich rąk. Albowiem nie dał nam Bóg ducha bojaźni, ale mocy i miłości oraz trzeźwego myślenia”. (2 Tm 1, 6-7)
Słowa św. Pawła to potężne przypomnienie, że sakrament bierzmowania nie jest jedynie jednorazowym wydarzeniem z przeszłości, ale żywym ogniem, który nosisz w sobie. Nałożenie rąk biskupa było znakiem przekazania daru Ducha Świętego, który w Tobie drzemie i czeka na codzienne „rozpalenie”. Otwarcie się na Niego nie polega na szukaniu nadzwyczajnych uniesień, lecz na odważnym korzystaniu z zasobów, które już masz: z nadprzyrodzonej siły do pokonywania trudności oraz miłości, która nadaje sens każdemu działaniu.
Bóg nie chce, abyś szedł przez życie sparaliżowany lękiem przed opinią innych czy własną słabością. Duch, którego otrzymałeś, to Duch trzeźwego myślenia – czyli mądrości, która pozwala patrzeć na świat przez pryzmat Ewangelii i podejmować roztropne decyzje. Życie budowane na fundamencie wiary to nie ślepy zapał, ale codzienna, spokojna pewność, że mając u boku Pana, możesz stawiać czoła rzeczywistości z jasnym umysłem i gorącym sercem.
Duchu Święty, rozpal we mnie na nowo dar Twojej obecności!
25 stycznia 2026
Naród kroczący w ciemnościach ujrzał światłość wielką; nad mieszkańcami kraju mroków światło zabłysło. (Iz 9, 1)
Ciemność, o której mówi prorok Izajasz, to nie tylko brak słońca. To te momenty w naszym życiu, gdy czujemy się zagubieni w natłoku trudnych decyzji, lęku o jutro czy poczucia osamotnienia. W takim „mroku” łatwo stracić orientację i zacząć kręcić się w kółko. Słowo Boże nie jest teorią naukową ani martwym tekstem z zakurzonej biblioteki – to żywe światło, które Bóg zapala nam przed oczami właśnie wtedy, gdy tracimy drogę.
Biblia działa jak duchowy kompas: nie zawsze pokazuje od razu cały cel podróży, ale zawsze wskazuje właściwy kierunek na najbliższy krok. Zamiast szukać odpowiedzi w hałasie świata i tysiącach opinii, warto dziś otworzyć Pismo Święte i pozwolić, by jedno konkretne zdanie rozświetliło Twoją obecną sytuację. To nie jest zwykła lektura, to intymne spotkanie z Kimś, kto widzi więcej i prowadzi Cię bezpiecznie przez każdą „krainę mroków”.
✨ Jezu, rozprosz mroki mojego serca swoim światłem.
24 stycznia 2026
Jezus przyszedł do domu, a tłum znów się zbierał, tak że nawet posilić się nie mogli. Gdy to posłyszeli Jego bliscy, wybrali się, żeby Go powstrzymać. Mówiono bowiem: «Odszedł od zmysłów». (Mk 3, 20-21)
W dzisiejszej Ewangelii spotykamy paradoks: ci, którzy znali Jezusa najlepiej z perspektywy ludzkiej, okazali się najbardziej ślepi na Jego boskość. Ich „wiedza” o Nim stała się murem, który odgrodził ich od Prawdy. Uznali, że skoro wiedzą, gdzie dorastał i kim są Jego krewni, to wiedzą o Nim wszystko.
To przestroga dla każdego z nas. Często wpadamy w pułapkę duchowej rutyny. Wydaje nam się, że rozumiemy Boże działanie, że znamy schematy, według których działa Pan. Tymczasem Bóg jest zawsze większy niż nasze wyobrażenia. Prawdziwe spotkanie z Nim wymaga pokory i „rozbrojenia” umysłu z gotowych definicji. Potrzebujemy serca dziecka, które nie zakłada, że już wszystko wie, ale z ciekawością wypatruje Bożych cudów w codzienności – nawet tam, gdzie po ludzku wszystko wydaje się zbyt zwyczajne.
Panie, nie pozwól, by rutyna zamknęła mnie na Twoją obecność.
Jezus wszedł na górę i przywołał do siebie tych, których sam chciał, a oni przyszli do Niego. I ustanowił Dwunastu, aby Mu towarzyszyli, by mógł wysyłać ich na głoszenie nauki i by mieli władzę wypędzać złe duchy. (Mk 3, 13-15)
Słowo „ustanowił” jest fundamentem naszej chrześcijańskiej tożsamości. Przypomina nam, że bycie uczniem nie jest autorskim projektem, który sobie wymyśliliśmy, ani wynikiem naszych prywatnych poszukiwań duchowych. To Jezus przejmuje inicjatywę.
On nie szukał kandydatów, którzy sami się zgłosili – On wezwał tych, których chciał. To sprawia, że nasza tożsamość jest zakorzeniona w Jego woli, a nie w naszych zmiennych emocjach czy pomysłach. Być ustanowionym to znaczy być zaproszonym do dwóch rzeczy: najpierw do trwania przy Nim, a dopiero potem do działania w Jego imię. Moja wiara zaczyna się od odpowiedzi na Jego „chcę Cię mieć przy sobie”.
Jezu, dziękuję Ci, że to Ty wybrałeś mnie pierwszy.
Jezus oddalił się ze swymi uczniami w stronę jeziora. A przyszło za Nim wielkie mnóstwo ludzi z Galilei. Także z Judei, z Jerozolimy, z Idumei i Zajordania oraz z okolic Tyru i Sydonu szło do Niego mnóstwo wielkie na wieść o tym, jak wiele działał. (Mk 3, 7-9)
Tłumy nadciągające ze wszystkich stron – od Galilei po Tyr i Sydon – to obraz ludzkiego serca, które nie spocznie, dopóki nie odnajdzie Źródła. Co tak naprawdę przyciągało tych ludzi? Choć wielu szukało doraźnej pomocy i uzdrowienia z fizycznych chorób, w głębi duszy pragnęli czegoś więcej.
Człowiek szuka Jezusa, ponieważ On daje coś znacznie głębszego niż samo zdrowie – daje prawdziwą nadzieję. On otwiera nas na Boga i na perspektywę wieczności z Nim. To właśnie tego w głębi serca pragniemy najbardziej: szukamy Boga, który nas upewni, że wieczność istnieje i jest naszym prawdziwym domem.
Boże, niech moje serce zawsze tęskni za domem u Ciebie.
21 stycznia 2026
On zaś rzekł do człowieka z uschłą ręką: «Podnieś się na środek!» A do nich powiedział: «Co wolno w szabat: uczynić coś dobrego czy coś złego? Życie uratować czy zabić?» Lecz oni milczeli. Wtedy spojrzawszy na nich dokoła z gniewem, zasmucony z powodu zatwardziałości ich serc, rzekł do człowieka: «Wyciągnij rękę!» Wyciągnął, i ręka jego stała się znów zdrowa. (Mk 3, 3-5)
W dzisiejszej Ewangelii Jezus staje przed murem ludzkiej niechęci i formalizmu. Uzdrowienie człowieka z uschłą ręką w szabat to nie tylko akt miłosierdzia, to lekcja o tym, co w oczach Boga jest najważniejsze.
Bóg jest nieskończenie dobry i pragnie dla nas pełni życia. Każdy Jego dar – w tym niedziela i dni święte – nie ma być ciężarem ani pustym obowiązkiem, lecz przestrzenią spotkania z Miłością. Jezus smuci się „zatwardziałością serc”, czyli stanem, w którym przepis staje się ważniejszy od żywego człowieka.
Dla nas jest to wezwanie do duchowej uważności. Czy potrafimy dostrzec działanie Boga w codzienności? Czy nasze ręce są gotowe, by „wyciągnąć się” ku czynieniu dobra, czy może pozostają „uschłe” z powodu egoizmu lub lęku? Prośmy dziś o serce wrażliwe, które w każdej sytuacji wybiera ratowanie życia i dobro.
Panie, niech Twój dar będzie moją radością, a nie tylko obowiązkiem.
20 stycznia 2026
I dodał: «To szabat został ustanowiony dla człowieka, a nie człowiek dla szabatu. Zatem Syn Człowieczy jest Panem także szabatu». (Mk 2, 27-28)
Czas dla Boga – to nasza pierwsza myśl, gdy myślimy o niedzieli. Postrzegamy ją jako dzień Eucharystii, modlitwy i zatrzymania się, by skierować wzrok na sprawy Boże. Jednocześnie jest to dzień podarowany człowiekowi – dzień dla mnie. To czas, w którym Bóg pragnie napełniać mnie swoją łaską i dawać wszystko, co niezbędne, bym mógł żyć w sposób święty. Duchowe dojrzewanie powinno prowadzić nas do odkrycia, jak fundamentalne znaczenie dla jakości naszego życia ma to spotkanie z Panem Czasu.
Jezu, Panie mojego czasu, naucz mnie odpoczywać w Tobie.
19 stycznia 2026
Jezus im odpowiedział: «Czy goście weselni mogą pościć, dopóki pan młody jest z nimi? Nie mogą pościć, jak długo mają pośród siebie pana młodego. Lecz przyjdzie czas, kiedy zabiorą im pana młodego, a wtedy, w ów dzień, będą pościć. (Mk 2, 19-21)
Jezus przypomina, że post ma sens tylko w relacji do Niego. To nie są zawody w tym, jak mało zjem, ani test mojej wytrzymałości. Post jest wołaniem o moc Boga i Jego łaskę. To świadome zrobienie miejsca w swoim życiu, by odkryć głód Jego obecności. Kiedy zabieram ciału pokarm, przypominam duszy, że to Bóg jest jej prawdziwym życiem.
Zabierz to, co mnie przepełnia, a napełnij mnie Sobą.
18 stycznia 2026
Jan zobaczył podchodzącego ku niemu Jezusa i rzekł: «Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata. (J 1, 29)
Jan Chrzciciel w dzisiejszej Ewangelii nie zatrzymuje wzroku na sobie, lecz odważnie wskazuje na Jezusa, wołając: „Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata”. To wyznanie przypomina nam, że w centrum naszego życia duchowego nie stoją nasze wysiłki czy lęki, ale żywa osoba Chrystusa. On przychodzi jako ofiarny Baranek, by wziąć na siebie ciężar, którego sami nie jesteśmy w stanie udźwignąć.
Naszą odpowiedzią na to spotkanie powinny być słowa psalmu: „Oto idę, abym spełniał wolę Twoją”. Każda Eucharystia jest momentem, w którym – podobnie jak Jan – rozpoznajemy Mesjasza i zostajemy wezwani, by stać się dla innych „światłością narodów”. Przyjęcie Baranka Bożego zobowiązuje nas do świadczenia o Nim w prostej codzienności, nie własną mocą, lecz mocą Tego, który nas uświęca.
Oto idę, Panie, aby pełnić Twoją wolę – spraw, bym był Twoim światłem.
17 stycznia 2026
Jezus, usłyszawszy to, rzekł do nich: «Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Nie przyszedłem, aby powołać sprawiedliwych, ale grzeszników». (Mk 2, 16-17)
Jezus przynosi zbawienie i odbudowuje relację między człowiekiem a Bogiem. Wskazuje na Niebo, które jest naszym Domem. Aby jednak to wszystko stało się dla mnie prawdziwą Dobrą Nowiną, muszę najpierw odkryć, że sam potrzebuję Jezusa. Potrzebuję Jego łaski i nawrócenia. Potrzebuję odwagi, by odnaleźć się w gronie grzeszników, do których On przychodzi.
Jezu, mój Lekarzu, uzdrów mnie swoją łaską.
16 stycznia 2026
I przyszli do Niego z paralitykiem, którego niosło czterech. Nie mogąc z powodu tłumu przynieść go do Niego, odkryli dach nad miejscem, gdzie Jezus się znajdował, i przez otwór spuścili nosze, na których leżał paralityk. Jezus, widząc ich wiarę, rzekł do paralityka: «Dziecko, odpuszczone są twoje grzechy». (Mk 2, 3-5)
To Słowo bardzo mocno i jednoznacznie przypomina o wartości modlitwy za innych. Modlitwa może być właśnie takim „niesieniem” do Jezusa tych, którzy sami nie potrafią lub nie mogą do Niego przyjść. Przyczyną może być grzech, wewnętrzna niemoc, lęk lub jeszcze inne przeszkody. Najważniejsze jest jednak to, że ja – poprzez swoją modlitwę – mogę ich do Niego zanieść. Nawet jeśli czasem wymaga to pokonania wielu trudności i wielkiej wytrwałości, tak jak rozebranie dachu przez przyjaciół paralityka.
Panie, niech moja modlitwa stanie się noszami dla tych, którzy sami nie mają siły do Ciebie przyjść.
15 stycznia 2026
Pewnego dnia przyszedł do Jezusa trędowaty i upadłszy na kolana, prosił Go: «Jeśli zechcesz, możesz mnie oczyścić ». A Jezus, zdjęty litością, wyciągnął rękę, dotknął go i rzekł do niego: «Chcę, bądź oczyszczony». Zaraz trąd go opuścił, i został oczyszczony. (Mk 1, 40-42)
„Jeśli chcesz...” – te dwa słowa kryją w sobie niesamowitą pokorę trędowatego względem Jezusa. Są dowodem głębokiej wiary w to, że stoi przed Kimś więcej niż tylko uzdrowicielem. To moment, który czyni modlitwę prawdziwie otwartą na wolę Boga: na Jego spojrzenie, Jego rozumienie i Jego zamysł.
Te proste słowa pozwalają nam się zatrzymać i uświadomić sobie, że Bóg ma konkretny plan względem każdego z nas. Warto więc zapytać siebie: czy jestem gotowy przyjąć Jego scenariusz dla mojego życia? Czy jestem gotowy usłyszeć i przyjąć Jego stanowcze i pełne miłości: „Chcę”?
Dotknij mnie, Panie, i oczyść moje serce, abym pragnął tego, co Ty.
14 stycznia 2026
Heli zrozumiał, że to Pan woła chłopca. Rzekł więc Heli do Samuela: «Idź spać! Gdyby jednak ktoś cię wołał, odpowiedz: Mów, Panie, bo sługa Twój słucha». Odszedł Samuel, położył się spać na swoim miejscu. (1 Sm 3, 8-9)
Ta biblijna historia niesie ze sobą fundamentalną lekcję: pokazuje, jak kluczowa jest obecność kogoś, kto poprowadzi nas w duchowej drodze. Zanim Samuel stał się wielkim prorokiem i namaścił pierwszych królów Izraela, sam potrzebował mistrza. Potrzebował kogoś, kto pomoże mu odróżnić głos Boga od własnych myśli czy nocnych złudzeń.
Heli, choć sam nie był wolny od słabości, stał się dla Samuela „duchowym uchem”. Nauczył go nie tylko słyszeć, ale i właściwie odpowiadać na Boże wezwanie. Dziś warto postawić sobie pytanie: kto w moim życiu pełni rolę takiego Helego? Kto pomaga mi odczytywać znaki czasu i otwiera moje serce na działanie Boga? A może to ja jestem wzywany, by stać się dla kogoś drogowskazem?
Jezu, poślij mi przewodników, którzy przybliżą mnie do Twojej miłości
W Kafarnaum Jezus w szabat wszedł do synagogi i nauczał. Zdumiewali się Jego nauką: uczył ich bowiem jak ten, który ma władzę, a nie jak uczeni w Piśmie. (Mk 1, 21-22)
Jak słucham Jezusa? Czy w natłoku codziennych spraw w ogóle staram się Go usłyszeć? Każdego dnia mam dostęp do Jego słów, ale czy naprawdę odkrywam w nich życiodajną moc? Czy dostrzegam ten unikalny autorytet, z jakim do mnie przemawia – siłę, która potrafi przemienić nie tylko bieg historii, ale przede wszystkim moje serce?
Słowo Boże nie chce być tylko przeczytane; ono potrzebuje mojej otwartości, gotowości przyjęcia i bezgranicznego zaufania. Dopiero wtedy zaczyna faktycznie działać, stając się mocą, która stwarza mnie na nowo. Co to Słowo chce zmienić we mnie dzisiaj?
Panie, daj mi serce słuchające i otwórz mnie na moc Twojego Słowa.
12 stycznia 2026
Gdy Jan został uwięziony, Jezus przyszedł do Galilei i głosił Ewangelię Bożą. Mówił: «Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię! (Mk 1, 14-16)
Jakie są czasy, w których żyję? Pewnie czasem zadajemy sobie to pytanie. A może nawet bez pytania mówimy, że czasy są ciężkie, że jest gorzej niż kiedyś. Albo, jeszcze inaczej, że są takie, jakie są.
Jezus jednak mówi coś innego. Jaki mamy czas? Czas, który się wypełnił. Właśnie w takich czasach żyjemy. W czasach wypełnionej Bożej obietnicy zbawienia. Dlatego czas się nawracać. Dziś! Nie jutro, nie kiedyś, ale dziś.
Panie Jezu, Ty jesteś moim 'teraz'. Przemień moje serce dzisiaj.
11 stycznia 2026
Oto mój Sługa, którego podtrzymuję, Wybrany mój, w którym mam upodobanie. Sprawiłem, że duch mój na Nim spoczął; on przyniesie narodom Prawo. Nie będzie wołał ni podnosił głosu, nie da słyszeć krzyku swego na dworze. Nie złamie trzciny nadłamanej, nie zgasi ledwo tlejącego się knotka. (Iz 42, 1-3)
Bóg posyła swojego Syna, aby ocalił człowieka. To prawda, która rozbrzmiewa od tysięcy lat. Jezus przynosi prawdę – o Bogu, o człowieku, o mnie i o moim życiu. Przynosi ją jednak z miłością, która ocala, podnosi na duchu i otacza troską. Nawet gdy czuję, że moje siły się wyczerpują, On przychodzi, by mnie wesprzeć, podtrzymać i unieść
Panie, nie pozwól zgasnąć płomieniowi mojej wiary i ulecz to, co we mnie nadłamane.
10 stycznia 2026
Podano Mu księgę proroka Izajasza. Rozwinąwszy księgę, znalazł miejsce, gdzie było napisane: «Duch Pański spoczywa na Mnie, ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę, więźniom głosił wolność, a niewidomym przejrzenie; abym uciśnionych odsyłał wolnymi, abym obwoływał rok łaski Pana». (Łk 4, 17-19)
To nie są słowa z zamierzchłej przeszłości. To słowa, które łaską Boga wypełniają moje „dziś”. Słowa dające nadzieję. Pozwalają patrzeć na wydarzenia z Bożej perspektywy. Chcę doświadczać Bożej dobroci i troski. Taki właśnie jest dzień, który daje mi Bóg – jest dniem pełnym łaski.
Jezu, otwieraj moje oczy na Twoją obecność w tym dniu.
9 stycznia 2026
Oni zaś, gdy Go ujrzeli kroczącego po jeziorze, myśleli, że to zjawa, i zaczęli krzyczeć. Widzieli Go bowiem wszyscy i zatrwożyli się. Lecz On zaraz przemówił do nich: «Odwagi, to Ja jestem, nie bójcie się!» I wszedł do nich do łodzi, a wiatr się uciszył. (Mk 6, 50-51)
Pozwól Jezusowi wsiąść do łodzi Twojego życia, a wszystko się uciszy. Czas modlitwy jest właśnie tym momentem w ciągu dnia, kiedy możesz Go dostrzec, gdy przechodzi obok, i zaprosić do swoich codziennych spraw, problemów i lęków.
Jezu, wejdź do łodzi mojego życia i ucisz moje lęki. Ufam Tobie!
8 stycznia 2026
W tym objawiła się miłość Boga ku nam, że zesłał Syna swego Jednorodzonego na świat, abyśmy życie mieli dzięki Niemu. (1J 4, 9)
Jezus jest źródłem życia. Dlaczego? W jakim sensie? Przecież niewierzący też żyją – chodzą do pracy, wypełniają swoje obowiązki, budują relacje. Jakie więc życie daje Jezus?
On daje życie, które sięga wieczności. Życie otwarte na to, co nieprzemijalne. Jezus uwalnia nas od lęku przed śmiercią, która w Nim przestaje być końcem. Zaprasza do rzeczywistości, która jest wieczną przygodą z Bogiem. Co najważniejsze: wcale nie trzeba czekać na przejście przez próg śmierci, by tego zakosztować. Już dziś mogę żyć perspektywą wieczności. Z jej punktu widzenia mogę dokonywać wyborów, przeżywać trudy i spotykać się z ludźmi. On przyszedł właśnie po to, by moja codzienność nabrała nieskończonej wartości.
Dziękuję Ci, Chryste, że czynisz moją codzienność przygodą z Tobą
7 stycznia 2026
Odtąd począł Jezus nauczać i mówić: «Nawracajcie się, albowiem bliskie jest królestwo niebieskie». I obchodził Jezus całą Galileę, nauczając w tamtejszych synagogach, głosząc Ewangelię o królestwie i lecząc wszelkie choroby i wszelkie słabości wśród ludu. (Mt 4, 17. 23)
„Nawracajcie się” – to zaproszenie do zmiany kierunku myślenia i patrzenia. Jezus wzywa nas, byśmy każdego dnia na nowo wybierali Boga jako swój fundament. To z Niego mamy czerpać nadzieję i na Nim opierać każdą decyzję. Podążanie Jego śladami to nie tylko obowiązek, ale lekarstwo dla naszej duszy, bo On idzie przez naszą codzienność, lecząc to, co w nas słabe i obolałe.
Panie, odmień moje myślenie, bym zawsze szukał Twojego królestwa.
6 stycznia 2026
Nie była ona oznajmiona synom ludzkim w poprzednich pokoleniach, tak jak teraz została objawiona przez Ducha świętym Jego apostołom i prorokom, to znaczy, że poganie już są współdziedzicami i współczłonkami Ciała, i współuczestnikami obietnicy w Chrystusie Jezusie przez Ewangelię. (Ef 3, 5-6)
Ewangelia – Dobra Nowina o Bogu, który pragnie zbawić każdego człowieka – jest darem dla wszystkich. To orędzie, które każdy ma prawo usłyszeć i którego powinien osobiście doświadczyć. Nie wolno nam zatrzymywać jej tylko dla siebie lub ograniczać do grona najbliższych. Dziś, w uroczystość Objawienia Pańskiego, przypominamy sobie, że jesteśmy wezwani, by dzielić się wiarą w Jezusa. To On znosi wszelkie bariery i objawia każdemu z nas prawdę o miłującym Ojcu, czyniąc nas jedną rodziną i współdziedzicami obietnicy.
Panie, spraw, aby Twoje światło dotarło do każdego serca przez moje czyny i słowa.
5 stycznia 2026
Nie dziwcie się, bracia, jeśli świat was nienawidzi. My wiemy, że przeszliśmy ze śmierci do życia, bo miłujemy braci, kto zaś nie miłuje, trwa w śmierci. Każdy, kto nienawidzi swego brata, jest zabójcą, a wiecie, że żaden zabójca nie nosi w sobie życia wiecznego. (1J 3, 12-13)
Świat często utożsamia życie z posiadaniem lub sukcesem, ale św. Jan przypomina, że prawdziwe Życie nosi w sobie tylko ten, kto miłuje. Nie można kochać Boga, którego się nie widzi, nienawidząc brata, który stoi obok. Miłość to nie dodatek do wiary – to jej fundament i jedyna droga, która wyprowadza nas z mroku śmierci ku światłości Boga
Panie, naucz mnie kochać tak, jak Ty mnie ukochałeś
3 stycznia 2026
Wiecie, że On się objawił po to, aby zgładzić grzechy, w Nim zaś nie ma grzechu. Ktokolwiek trwa w Nim, nie grzeszy, żaden zaś z tych, którzy grzeszą, nie widział Go ani Go nie poznał. (1J 3,6)
Wezwanie do nawrócenia powinno nam towarzyszyć nieustannie. To z niego powinna rodzić się nasza gotowość do pokonywania tego, co złe, i wybierania dobra. Często jednak jest to trudne i wymagające. Z pomocą przychodzi Jezus. Kto w Nim trwa, każdego dnia wsłuchując się w Jego słowo, rozważając je i zatrzymując w sercu, nabiera siły do życia wypełnionego dobra. Unikanie grzechu przestaje być tylko chrześcijańskim obowiązkiem, a staje się naturalną konsekwencją miłości.
Jezu, naucz mnie trwać w Tobie, bym kochał to, co Ty miłujesz.
2 stycznia 2026
Jan im tak odpowiedział: «Ja chrzczę wodą. Pośród was stoi Ten, którego wy nie znacie, który po mnie idzie, a któremu ja nie jestem godzien odwiązać rzemyka u Jego sandała». Działo się to w Betanii, po drugiej stronie Jordanu, gdzie Jan udzielał chrztu. (J 1, 27-28)
Wiara to odpowiedź na Boże Słowo – to Słowo, które Bóg wypowiada przez całą historię zbawienia. To ono nieustannie odsłania tajemnicę Bożego działania, a w Jezusie Chrystusie ukazuje nam Bożą twarz. W Nim Bóg staje się obecny pośród nas jako Emmanuel. Mój dzisiejszy dzień może wyglądać zupełnie inaczej, jeśli już na jego początku otworzę serce na Słowo, które Bóg kieruje do mnie w Jezusie.
Panie, otwórz moje oczy i serce, bym rozpoznał Cię w mojej codzienności.
1 stycznia 2026
Powiecie im: „Niech cię Pan błogosławi i strzeże. Niech Pan rozpromieni oblicze swe nad tobą, niech cię obdarzy swą łaską. Niech zwróci ku tobie oblicze swoje i niech cię obdarzy pokojem”. (Lb 6, 25-26)
Bóg nie tylko nam błogosławi, ale z tym błogosławieństwem nas posyła do świata. Boże błogosławieństwo to coś więcej niż życzliwe słowo – to Jego realne działanie i nieustanna, czuła troska o każdy nasz krok. Gdybyśmy zaczynali każdy poranek od uświadomienia sobie, że Pan patrzy na nas z miłością, nasza codzienność nabrałaby zupełnie innych barw i głębokiego pokoju
Oblicze Twoje, Panie, niech mi towarzyszy w każdym kroku